Lekcja demokracji w klasie 6a
Amerykańskie midterms odbędą się dopiero w listopadzie, a na skład nowego polskiego parlamentu poczekamy jeszcze rok. Tymczasem w klasie 6a już wiadomo, kto będzie kierował samorządem w roku szkolnym 2026/2027. Uczniowie przeprowadzili wybory, wzorując się na zasadach obowiązujących w Polsce – od zbierania podpisów na listach poparcia, przez kampanię wyborczą, aż po tajne głosowanie i oficjalne ogłoszenie wyników.
Kandydaci przygotowali plakaty, ulotki oraz krótkie prezentacje programów. W czasie lekcji wychowawczej odbyła się debata, prowadzona z poszanowaniem zasad równości i szacunku. Uczniowie nie tylko przedstawiali swoje pomysły, lecz także odpowiadali na pytania dziennikarza Marcela Woźniaka oraz zgromadzonych obywateli.
Łatwo nie było, bo wyborcy domagali się konkretów, zwłaszcza od kandydatów na najwyższe stanowisko w klasie.
– Co pan zrobi, gdy zostanie pan już przewodniczącym klasy? Proszę podać jakieś przykłady działań – domagał się jeden z szóstoklasistów.
– Będę rozwiązywał wszelkie spory klasowe. Poza tym postaram się, żebyśmy pojechali na kilkudniową wycieczkę – odpowiadał pewnie Adam Zawistowski.
– A jak pan chce to zrobić? Chodzi mi o wycieczkę… – dociekał dziennikarz.
– Oczywiście, nikogo nie mogę zmusić, żeby z nami pojechał, ale będę się starał przekonać kogo trzeba. Mam nadzieję, że skutecznie – deklarował kandydat.
Zosia Bocian obiecywała, że zadba o regularne przesyłanie lekcji za pomocą komunikatora, a Zuzia Pawlaczyk z kolei zapewniała, iż będzie uwzględniała pomysły innych.
– Co zrobię, jak wygram? Bardzo się ucieszę – rozbroił szczerością Fabian Piasecki.
Zanim wyborcy udali się do urn, Adam Zawistowski zwrócił się do uczniów, by nie kierowali się sympatią do kandydatów, lecz wzięli pod uwagę wartość merytoryczną ich programów. Po tym apelu wszelkie rozmowy ucichły. Z przyczyn organizacyjnych cisza wyborcza nie trwała zbyt długo… Komisja z Wiktorią Misiak na czele otworzyła lokal, w którym już po chwili pojawili się pierwsi głosujący. Uczniowie, po okazaniu legitymacji oraz podpisaniu się w spisie wyborców, otrzymywali kartę do głosowania, a następnie udawali się do wydzielonego miejsca, w którym można było spokojnie postawić „X” przy kandydacie.
Po zakończeniu pierwszej części wyborów komisja otworzyła urnę przygotowaną przez Igę Olejnik, zweryfikowała ważność kart i policzyła głosy. I jeśli ktoś myśli, że kampania wzbudziła najwięcej emocji, to znaczy, że nie był przy odczytywaniu protokołu. A jeśli ktoś myśli, że oznaką ekscytacji grupy nastolatków musi być hałas, to… też się myli. Bo takiej ciszy w szkole nawet najstarsi górale nie pamiętają! To była cisza przed burzą… Po ogłoszeniu, że przewodniczącą klasy została Zuzia Pawlaczyk, znów zrobiła się wrzawa. Postarali się o to sztab wyborczy i sympatycy nowej szefowej 6a.
W drugiej części wyborów obywatele oddawali głosy na pozostałych członków samorządu. W ten sposób zdecydowali, że zastępcą przewodniczącej został Fabian Piasecki, skarbniczką – Paulina Michalska, a sekretarzem – Mikołaj Kobus.
Wybory były lekcją demokracji – z kampanią, debatą, emocjami, tajnym głosowaniem i odpowiedzialnością za własne decyzje. Nad prawidłowym przebiegiem całego procesu czuwała niezwykle profesjonalna komisja, w której zasiedli, oprócz Wiktorii Misiak, Hania Bocian oraz Mikołaj Grzelak. Nie zabrakło też obserwatora. Funkcja ta przypadła p. Natalii Janiak, która nie wniosła żadnych uwag do protokołu. (krm)