1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT
***
Zabawa z wieszczem (z tym albo innym) nie zawsze kończy się dobrze. Podobnie jak zabawa z zapałkami… Ale – jak to mówią – bez ryzyka nie ma zazazy (czyt. zabawy). No to popłynęli chłopaki i dziewczyny z klasy IIa. Czym? „Dziadami” Adama Mickiewicza. Co z tego wyszło? Dokąd dotarli? Do satyry, do parodii, do groteski i do wielu innych zjawisk, „o których ani się śniło waszym filozofom”. A już wieszczowi to chyba najmniej…
Pamiętamy (albo i nie), że Mickiewicz sięga w II cz. „Dziadów” do ludowych wierzeń, w których świat żywych współistnieje ze światem umarłych. Odtwarza niejako tajemniczy pogański obrzęd – obchodzoną na terenach Litwy, Białorusi i wschodnich kresach Polski uroczystość Dziadów, zwaną „ucztą kozła”. Dziady odbywały się na cmentarzach, najczęściej w przeddzień Wszystkich Świętych. Miały formę biesiady z udziałem „rozmaitego jadła, trunków, owoców”, podczas której wywoływano dusze nieboszczyków. Próbowano w ten sposób „ulżyć niedoli” duchów, niemogących zaznać po śmierci spokoju.
Czy taka historia jest w stanie zainspirować wrażliwe dusze współczesnych nastolatków i wyzwolić drzemiące w nich pokłady kreacji? Nie wiem, czy opowieść z duchami w tle, czy raczej konwencja zastosowana przez wieszcza natchnęła ich twórczą myślą. Faktem jest, że wieszcz ożył na chwilę i przemówił ustami uczniów klasy IIa.
Jak na romantycznych indywidualistów przystało, gimnazjaliści zrobili to po swojemu, bawiąc się formą i wykorzystując różne rytuały rodem ze współczesnego świata. W dziełach drugoklasistów policjanci wywoływali przy drogach potencjalnych „mandatowiczów”, lekarze – pacjentów oddziału zakaźnego, a moderatorzy – zjawy komputerowe. Autorzy nie zrezygnowali z mistrza ceremonii ani z chóru, ani z upomnień; nawet rymów trudno im było się pozbyć… Dziwne? „Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom” – jak mawiał Mistrz. A po nim mogę tylko zaprosić do lektury dzieł tych twórców, którzy zdecydowali się udostępnić swoje artystyczne poczynania. Paweł Małas, Adam Niszczak, Jakub Roszak i Igor Szymoniak przeniosą was (tylko na chwilę!) do szpitala, a Kacper Wawrzyniak, Ania Gąsiorowska i Filip Olejniczak zatrzymają nieco dłużej niż zwykle przed komputerem. „Co to będzie, co to będzie?”… „Nie chcesz leków, pokoju?/Zostawże nas w spokoju!/A kysz, a kysz!” (krm)

POTWORY
czyli oddział zakaźny wierszem przedstawiony


Pielęgniarki
Bakterie wszędzie, wirusy wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Ordynator
Zamknijcie drzwi od oddziału,
bo w operacji nie macie udziału.
Zapraszamy wszystkich chorych
i lekarzy uzdolnionych.

Pielęgniarki
Bakterie wszędzie, wirusy wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Ordynator
Ach, spójrzcie co to za postać,
a na jej czole wielka krosta?
Cóż ci, szkarado, dolega?
Możemy ci pomóc, byś nie poszła od razu do nieba.

Szkarada
Drogi panie ordynatorze,
gdy jechałam sobie na motorze,
kot mi przebiegł czarny
i przez to mój los marny.
Krosty mi rosną na czole,
aż wytrzymać nie mogę.
Zapadłam przez to w niedolę,
ledwo co znalazłam do szpitala drogę.

Pielęgniarki
Zapadła przez to w niedolę,
ledwo co do nas trafiła.
Krosty jej rosną na czole
i kota przepędziła.

Ordynator
Czego Ci, pacjencie, potrzeba,
byś nie odszedł od nas do nieba?

Szkarada
Nic mnie, nic mnie nie potrzeba,
jedynie leków i pomsty do nieba.

Ordynator
Masz tu leki, masz, szkarado.
Nie chceszże jadła, napoju?
Zostawże nas w pokoju!
A kysz, a kysz!

Pielęgniarki
Bakterie wszędzie, wirusy wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Ordynator
A cóż to idzie za straszna potwora?
Zaraz wpakujem ją przez to do wora.
Witaj pacjencie, cóż ci dolega ?

Potwora
Ma choroba nazywa się odra,
jest bardzo ciężka i podła.
Jej nazwa od rzeki się bierze,
w której kąpią się brudni pasterze.

Pielęgniarki
Jej nazwa od rzeki się bierze,
w której kąpią się brudni pasterze.

Ordynator
Czegóż potworze potrzeba,
aby nie odeszła do nieba?

Potwora
Nic mnie, nic mnie nie potrzeba.
Chcę tylko, by odra odeszła
i do piekła weszła,
bym na nią nie zeszła.

Pielęgniarki
Bakterie wszędzie, wirusy wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Ordynator
Czegoż chcesz, to otrzymasz,
lecz piekła nie wytrzymasz.
Nie chcesz leków, pokoju?
Zostawże nas w spokoju!
A kysz, a kysz !

Pielęgniarki
Nie chcesz leków, pokoju?
Zostawże nas w spokoju!
A kysz, a kysz!

Ordynator
Wszyscy chorzy pacjenci,
na szczęście są już przyjęci.
Drzwi od oddziału zamykamy,
lecz jutro znowu o 8.00 otwieramy!
Autor: Paweł Małas, Adam Niszczak, Jakub Roszak, Igor Szymoniak
DZIADY 2.0

Chór
Internety wszędzie, tablety wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Moderator
Otwórzcie konto na Facebooku
I załóżcie sobie Insta.
Zrezygnujcie z odręcznego druku.
Już w monitor twarz się wciska.
Wysyłajcie mnóstwo Snapów,
Nie żałujcie aparatów.
Tylko zdjęcia, tylko filmy.

Kolega
Jak kazałeś, tak się stało.

Moderator
Drodzy internauci!
Na jakiejkolwiek internetowej świata stronie,
Spieszcie na nasze zgromadzenie,
Takie jest moje polecenie!
Oto obchodzimy Dziady 2.0!
Chodźcie skorzystać z naszego sprzętu,
Kupionego według najnowszego trendu!

Chór
Internety wszędzie, tablety wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Moderator
Naprzód wy, gracze komputerowi,
Na naszym zgromadzeniu nowi!
Kto z was światłowodowym szlakiem
W eter wysyła z gier transmisje,
Tego cyfrowym, wysłanym mailem-znakiem
Zapraszamy, przyzywamy!

Chór
Mówcie, komu czego braknie?
Kto ma tablet stary,
Kto monitor w laptopie za mały?

Moderator
Patrzcie, ach, patrzcie w ekran!
Ja od dłuższej chwili w niego zerkam.
Oto ludzie przez nas wzywani,
Przed chwilą do nas wydzwaniali!
Podnieśmy więc telefonu słuchawkę,
Zobaczmy, o jakąś ktoś dziś gra stawkę!

Gracze
Od dwóch godzin w ulubioną grę gramy,
Lecz kiepskie w niej wyniki mamy.
Nasi koledzy dochodzą już do końca,
My zaś nie możemy ujrzeć za oknem słońca.
Utknęliśmy na pierwszym etapie,
Nie pomagają informacje na dołączonej mapie.

Moderator
Czego wam potrzeba, ziomy,
Aby przejść wszystkie poziomy?

Gracze:
Ach, nie chcemy luksusów wcale,
Lecz mamy monitory za małe o dwa cale.
Źle się na nich gry skalują
Kłopoty te życie nam rujnują.

Moderator:
Wracajcie do komputerów zdrowi i cali,
Nie przejmujcie się niedoborem w monitorze cali.
Oto na wysokości zadania staję,
I nowy monitor już dziś wam daję.

Gracze:
Ach, podziękowania na czacie przesyłamy,
Innych kłopotów już nie mamy.

Moderator:
Żegnajcie, znajomi z Facebooka,
Niech nikt podczas gry do waszych drzwi nie puka.
Autor: Kacper Wawrzyniak, Ania Gąsiorowska, Filip Olejniczak
***
Człowiek nie wylewa od razu morza łez. Czasami w ogóle nie płacze. Długo. Tylko nosi w sobie ciężar. Aż pojawia się pierwsza łza ("Spływa po policzku jedna za drugą"). W takim momencie spotykamy się z bohaterką wiersza „Łza” Marysi Kurzyńskiej (II b). Postać mówiąca pozwala nam obserwować i przeżywać razem z nią trudny czas. Jesteśmy i rozumiemy, że w życiu nie zawsze jest dobrze. Wiemy też, że smutek zazwyczaj przychodzi powoli i siada sobie po cichu w nas, opierając się o przygarbione ciało… Dorasta i odchodzi, raczej w niespiesznym tempie. My zostajemy. Już nigdy „tacy sami”. Wiemy, że smutek wróci. Pod inną postacią. Czy możemy go nie wpuścić? Nikt nie ma takiej mocy, ale potrafimy mu pomóc odejść. Tyle możemy. Tylko? Aż. Pozwolić płynąć, płynąć, płynąć, jakby powiedział mistrz Mickiewicz. Najgorsze, co jesteśmy w stanie sobie zafundować, to żywić go, pozwolić, by zaczął kierować naszym życiem. Mam nadzieję, że bohaterka tylko zanurzyła się w „oceanie łez”, że za chwilę wynurzy się na powierzchnię i – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – zaczerpnie powietrza. Człowiek nie umie oddychać pod wodą. Gratulujemy Marysi odwagi, umiejętności metaforyzowania rzeczywistości i czekamy na kolejne wiersze. (krm)

Łza

Spływa po policzku jedna za drugą.

Tak delikatnie, tak wolno.

Niemalże niewidoczna,

niezauważalna dla nikogo.

Płynie dalej, głębiej.

Zamykam oczy i tonę w oceanie łez.
Autor: Marysia Kurzyńska
***
„Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?”- to zdanie, znane nam od wczesnego dzieciństwa, nie miało chyba na celu, wbrew pozorom, ostrzec ludzkości przed zagrożeniem narcyzmem… Bohaterkę wiersza Oli Grali i okrutną królową łączy posiadanie lustra, nie zwierciadła, przed którym poprawia się fryzurę, ale lustra, dającego możliwość dostrzeżenia siebie samych: wypartych, zepchniętych, zapomnianych, jednym słowem jakiejś części siebie, którą z jakiegoś powodu odrzuciły (stłumiły) kiedyś. Odrzuciły, co nie znaczy, że ten obszar przestał w nich istnieć. Mogły „wyprzeć” słabość, lęk, co nie znaczy, że te cechy zniknęły na zawołanie i nie konstytuują ich pierwotnych posiadaczek. Wręcz odwrotnie. Ta porzucona słabość, ten niechciany lęk dorastają(-ły) sobie bez niczyjego udziału, bez niczyjej kontroli. Przyciągają(-ły) do bohaterek ludzi słabych, potrzebujących pomocy, bo one same pełne lęku i słabe były... Tylko kiedyś ktoś im wmówił (próbował wmówić?), że nie mogą się bać, a może że nie ma czego się bać, że są silne/muszą być dzielne. Bo jeśli nie będą podtrzymywały „bajki” na swój temat, jeśli przestaną żyć w fikcji, stanie się coś złego. Przyjdzie wilk i je zje. Wiem, że to inna „bajka”. Ale jednak „bajka”. Żaden wilk nie przyjdzie. Najgroźniejszym wilkiem jesteśmy najczęściej sami dla siebie, a konkretnie nasze lęki, które oddzielają nas od rzeczywistości. Zdaniem psychologów lęk jest silniejszy od nadziei, mówiąc językiem baśni wilk często wygrywa z królewiczem. A jak jest w baśniach? Kto zwycięża? Wilk?! Nie. To królewicz budzi księżniczki ze snu, by mogły „zdobyć tak wiele”. (krm)

***

spoglądam w lustro
pytam:
- Kto to?
- Nieznajoma

uwolniona łza ucieka
lustro też jej nie zna
ból krzywi krystaliczną twarz
chyba pomyliła prawdy
poplątała ścieżki
zgubiła się w blasku księżyca
wielkie tajemnice powierzyła gwiazdom
a mogła
zdobyć
tak
wiele
Autor: Aleksandra Grala
***
„Pies na sens” tak Artur Madaliński zatytułował swoją recenzję najnowszej książki Andrzeja Stasiuka „Osiołkiem”. Czytając wiersz [noc/mrok układa mnie do snu] Oli Grali, nie mogę przestać myśleć o sensie. O bardzo ludzkiej potrzebie sensu. Mimo że nasza rzeczywistość coraz bardziej przypomina świat „Lansu i Glansu” (S. Barańczak: "Łzy w kinie"), a może im bardziej zanurzamy się w tej wionącej pustką krainie, tym bardziej cierpimy z powodu jego braku. Bohater Stasiuka szuka sensu blisko ziemi, podmiot liryczny w wierszu Oli też w odruchu łapania kolejnego życiodajnego oddechu „lgnie do ziemi”. Jest w tym jakieś sacrum ("upadam na kolana"), może nieco paradoksalne, ale prawdziwe, bo blisko ziemi. Wszystko, co wyżej - jakieś milczące, puste i obce. (krm)

***

noc
mrok układa mnie do snu
wokół absolutna cisza jakby czas się zatrzymał
zaciska mnie w swoich objęciach

wyrywam się

cisza milczy
głęboko spogląda mi w oczy

naiwnie błagam:
ocal mnie

obojętna i bezwzględna
bezczelnie śmieje mi się prosto w twarz

upadam na kolana
lgnę do ziemi niczym ćma do światła
Autor: Aleksandra Grala
12345678910111213141516

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28, 63 241 63 22
Gmina Stare Miasto
lm.pl - portal regionalny
Powiat koniński

Słownik polsko-angielski
ORE - Lektury i zasoby
ORE - Języki obce – Dla uczniów
ORE - Dla uczniów
Centralna Komisja Egzaminacyjna
OKE Poznań
Kuratorium Oświaty Poznań
MEN
Poradnia psychologiczno-pedagogiczna
Ośrodek Rozwoju Edukacji ORE
ORE - Dla rodziców
ORE - Przydatne linki – Dla rodziców