1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT
***
Prezentujemy film nakręcony przez uczniów koła filmowego z kl. III GA: w roli aktorów wystąpili Gabriela Jasiaczek, Weronika Kieliszkowska i Łukasz Urbański, a za nagranie i montaż byli odpowiedzialni Anna Gąsiorowska i Igor Szymoniak.
Film zajął I miejsce w XX Gminnym Turnieju „Nie dla mnie promile i narkotyki” organizowanym przez Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych we współpracy ze Szkołą Podstawową w Żdżarach.


„Pijany kierowca”
Autor: Gabriela Jasiaczek, Weronika Kieliszkowska, Łukasz Urbański
Nagranie i montaż: Anna Gąsiorowska i Igor Szymoniak
***
Tym razem mam zaszczyt zaprezentować drogim Czytelnikom zakładki „Twórczość Uczniów” wzruszającą pracę Oriany Tomczak z klasy IV d. Autorka w swym opowiadaniu przedstawiła dalsze losy bohatera „Charlie i fabryka czekolady”. Nie chcę zdradzać szczegółów samej powieści – bo zepsułabym przyjemność czytania tym, którzy zachcą sięgnąć po znany utwór Roalda Dahla – powiem tylko, że Charlie wychował się w bardzo ubogiej rodzinie. Często chodził głodny, a o słodyczach mógł tylko pomarzyć. Pewnego dnia jego los się zupełnie odmienił… Akcja opowiadania Oriany dzieje się kilkadziesiąt lat później… I tu znów muszę pomilczeć, szanując prawa Czytelnika. Powiem tylko, że zostałam porażona dojrzałością młodej autorki, zmysłem obserwacji i umiejętnością analizy zachowań dorosłych. Uczennica udowodniła ponadto, że świetnie opanowała formę wypowiedzi (twórcze opowiadanie z dialogiem) oraz nieźle, jak na swój wiek, buduje napięcie dramaturgiczne. Oriano, gratulujemy udanego debiutu! Czekamy na dalsze prace : ) (krm)

Rodzinka Charliego

Gdy Charlie dorósł, miał już trzydzieści lat, poznał piękną dziewczynę. Miała na imię Klara. Charlie zakochał się w niej, a ona w nim. Po dwóch latach wzięli ślub. Szybko okazało się, że Klara jest w ciąży! Urodził im się uroczy chłopczyk, nazwali go Max Eugeniusz Bucket II.

Max był wielkim szczęściarzem, że miał tatę, który produkuje czekoladę! Inne dzieciaki zazdrościły mu strasznie. Jednak on nie był szczęśliwy. Jego tata z czasem zaczął chodzić w żółtej marynarce i ciągle znikał. Chodził na różne spotkania lub zajmował się produkcją czekolady. Tak samo było z mamą. Ubierała się bardziej elegancko i nie miała czasu bawić się z Maxem.

Zostały mu Umpa-Lumpy, z którymi próbował się bawić, ale one wolały robić mu na złość…

Raz, gdy Max wsiadł do szklanej windy, zobaczył guzik z napisem „Tam, gdzie dusza zapragnie”. Zawahał się przez chwilę, ale wcisnął przycisk i... ZIUM! Winda poleciała jak szalona! Leciał przez jedną minutkę, aż znalazł się obok swojego taty i swojej mamy.

– Tato, pójdziemy na kajaki po czekoladowej rzece? – zapytał Max, korzystając z niecodziennej okazji spotkania ojca o tak wczesnej porze. – Nie teraz, muszę nauczyć Grule Atomówki wysyłać paczki do Korei – wyjaśniał Charlie, czyli jego tata.
– Mamo, porobimy laleczki dla Umpa-Lumpasów? – zapytał ze smutkiem. – Nie mogę, kochanie, muszę jechać na spotkanie do Włoch - odpowiedziała jego mama.

W tym momencie Charliemu zrobiło się żal Maxa.

– Klara, możemy chyba odpuścić te spotkania i pobawić się dzisiaj z Maxem?
– Naprawdę?! – wykrzyknął z niedowierzaniem chłopiec.
– Tak, naprawdę… – Dzieciństwo nigdy się nie powtórzy – dodał pod nosem tata, jakby się czegoś wstydził.

I tak Charlie został wspaniałym ojcem i szefem, którego każdy pracownik na świecie mógłby pozazdrościć.

Autor: Oriana Tomczak (kl. IV d)
Red. Katarzyna Roszak-Markowska
***
Efekt Małego Księcia

Uczniowie klasy IIIa mieli za zadanie stworzyć jeden z rozdziałów „Małego Księcia”, który opowiadałby o pobycie głównego bohatera na kolejnej planecie. Napisali wszyscy (zakładam) – jedni zainspirowani magią francuskiego utworu (lubię się czasem oszukiwać), inni trochę przymuszeni czarem instytucji nazywanej „szkołą” (czasem jestem realistką). Publikujemy dwie wzruszające historie: pierwsza opowiada o wizycie Małego Księcia na planecie Sportowca, druga o pobycie w świecie Myśliwego. Łukasz Urbański, posługując się figurą Sportowca, poruszył problem samodoskonalenia i dążenia do… I tu muszę się zatrzymać, żeby nie odebrać Czytelnikowi przyjemności lektury. Kacper Wawrzyniak z kolei odniósł się do kwestii polowania na zwierzęta. Kto zwiedził jego wirtualną wystawę fotografii, o której pisaliśmy jakiś czas temu, chyba nie jest zaskoczony. Nie znaczy to wcale, że sam tekst niczym nie zaskakuje… Co urzeka w obu realizacjach? Powiem krótko: empatia, przenikliwość i umiejętność puentowania. Co jest godne podziwu? Dla mnie umiejętność stylizacji. Obaj autorzy dobrze wyczuli istotę stylu francuskiego mistrza i twórczo to wykorzystali. Chapeau bas! I na tym kończę, bo szkoda czasu. To trzeba po prostu przeczytać. A jeśli będziecie mieli niedosyt, odsyłamy do pierwowzoru. Le Petit Prince – to w oryginale. Jak ktoś nie czuje się na siłach – Mały Książę po polsku : ) (krm)

***

Następną planetę, którą odwiedził Mały Książę, zamieszkiwał Sportowiec. Pod względem wielkości była zbliżona do planety Geografa.

– Dzień dobry – przywitał się Mały Książę.
– Dzień dobry – odpowiedział Sportowiec, który chyba jeszcze się nie obudził.
– Co robisz? – zapytał zdziwiony Książę.
– Yyy…. Ćwiczę!
– Ale po co?
– Żeby być najlepszym – odparł zdecydowanym tonem Sportowiec, który chyba jeszcze nie był najlepszy. Na pewno nie był najlepszy, w przeciwnym razie by o tym wiedział. Takie rzeczy się wie. Chyba…
– Dlaczego chcesz być najlepszy? – dopytywał przybysz. Chłopiec widział, że Sportowiec lubi ćwiczyć, a przecież gdyby stał się najlepszy, to pewnie by przestał. I co by wtedy robił?

Sportowiec spojrzał na niewysoką postać stojącą kilka metrów od niego i przerwał codzienny trening. Podszedł pewnym krokiem do Małego Księcia, usiadł przed nim i zaczął tłumaczyć:

– Bo widzisz, chłopcze, kiedyś nie wyglądałem jak dziś, nie miałem takiej kondycji. Można powiedzieć, że nie byłem wart, by ktoś poświęcił mi swój czas, tak jak ty teraz to robisz. Stoisz obok mnie i oddajesz mi ułamek swojego życia, bo skupiam twoją uwagę.

Gospodarz mówił bardzo spokojnie, z namysłem dobierając słowa. W końcu przerwał, spojrzał się w niebo i posmutniał. Mały Książę pomyślał, że mężczyzna pewnie też gdzieś zostawił swoją Różę albo jeszcze gorzej – nigdy jej nie miał.

– Kiedyś mój tata powiedział, że jeśli chcę coś osiągnąć, muszę ciężko pracować. Tata był wielkim sportowcem… – dodał po chwili mężczyzna.
– A gdzie on teraz jest? – przerwał zaciekawiony Mały Książę.

Sportowiec posmutniał tak bardzo, że Księciu prawie pękło serce.

– On… nie żyje – powiedział cicho. – Przyrzekłem sobie, że nie zawiodę ojca i zacząłem ćwiczyć. Ćwiczę niemal bez przerwy, tak intensywnie, że czasami prawie mdleję, ale gdy przypominam sobie słowa ojca, biorę oddech i ćwiczę dalej. A efekty… chyba sam widzisz…

Książę był zachwycony sylwetką mężczyzny. Jego ciało było pięknie wyrzeźbione.

– A teraz wybacz, ale wrócę już do ćwiczeń – powiedział Sportowiec.

Gdy odchodził do swoich zajęć, nie odwracając się, dodał:

– Pamiętaj, jeżeli będziesz ciężko pracował, to osiągniesz cel.

Mały Książę szedł i powtarzał do siebie: „Jeżeli będę ciężko pracował, to osiągnę… cel. To by było wspaniale…, osiągnąć cel. Ale jak go znaleźć?”.
Autor: Łukasz Urbański
Red. Katarzyna Roszak-Markowska
***

Następna planeta odwiedzona przez Małego Księcia była zamieszkiwana przez Myśliwego. Była bardzo duża i porośnięta licznymi drzewami.

Mały Książę zauważył osobę z bronią w ręce. Mimo iż wystraszył się mężczyzny, który właśnie przykładał strzelbę do oka, podszedł do niego ostrożnie i zapytał:

– Co robisz?
– Poluję – odpowiedział Myśliwy.
– Co to znaczy „poluję”? – dopytywał chłopiec.
– Strzelam do zwierząt, na przykład do takich jak to.

Mówiąc to, mieszkaniec planety przyłożył do oka broń i strzelił do przechodzącej obok sarny, która padła martwa kilka metrów od rozmówców. Przerażony tym zachowaniem Mały Książę zaczął krzyczeć:

– Co ty robisz?! Tak nie można! Czemu to zrobiłeś?
– Sprawia mi to przyjemność – odparł zadowolony ze swej zdobyczy Myśliwy. – Dzięki temu czuję, że jestem władcą lasów – dodał.
– Jak pozbawianie bezbronnych zwierząt życia może sprawiać radość? Żyjesz na tak pięknej planecie, pełnej zieleni i wszelkich dóbr Matki Natury… – zawiesił głos, bo po raz kolejny dotarło do niego, jak kruche jest istnienie. – Dlaczego chcesz ją niszczyć? – dopytywał mieszkańca planety.
– Kocham otaczającą mnie przyrodę. Właśnie dlatego chcę ją mieć na własność – odparł bez chwili namysłu Myśliwy.
– To nie ma nic wspólnego z miłością. Ty jej nie kochasz – rzucił bliski płaczu Mały Książę.

Chłopiec otarł łzy z oczu i poszedł w dalszą drogę. Mówił do siebie: „Ten człowiek jest zły. Żyje od dawna i z pewnością chce cieszyć się światem jeszcze przez wiele lat. Tymczasem inne istoty pozbawia życia dla zabawy. A zabijanie nazywa miłością. Widzę, że niektórzy dorośli są nie tylko dziwni i śmieszni, ale i niebezpieczni!”.
Autor: Kacper Wawrzyniak
Red. Katarzyna Roszak-Markowska
***
Jedni lubią patrzeć, inni wolą być widziani. Jeśli ktoś chce robić dobre zdjęcia, na pewno musi lubić patrzeć. Artysta fotograf powinien też przynajmniej wiedzieć, jak to jest być widzianym. Nie oglądanym – niczym towar na ekspozycji – a widzianym. Czy Kacper Wawrzyniak (kl. III a) lubi i umie patrzeć? Czy wie, jak patrzeć, by obiektyw nie uśmiercił fotografowanego obiektu? Na te pytania każdy musi sobie odpowiedzieć sam, oczywiście, po obejrzeniu zdjęć młodego fotografa.
Uwielbia rejestrować przyrodę. W jego galerii można znaleźć m.in. działy: „Zwierzęta”, „Ptaki”, „Zwierzęta”, „Owady” czy „Rośliny”.
– Fotografowanie wpłynęło sposób, w jaki postrzegam przyrodę. Więcej rejestruję, stałem się uważniejszy i pokorniejszy wobec wszelkich przejawów życia. Poprzez wielogodzinne obserwacje poszerzyłem wiedzę na temat zwierząt, ich zwyczajów, zachowań. To spowodowało, że jestem bardziej świadomy mechanizmów rządzących tą wielką całością, do jakiej i my należymy – dodaje autor zdjęć.
Fotografowie, zapytani o najważniejsze narzędzia, które mają w ręku, wymieniają najczęściej kompozycję, tematykę, sposób ekspozycji oraz kolor. A co zdaniem Kacpra decyduje o jakości obrazu? – Na pewno wybór ciekawego obiektu oraz czynność, jaką wykonuje, której ulega. Uwielbiam fotografować machanie skrzydłami. Ostrość, światło to są oczywistości, ale nie przeceniałbym ich znaczenia dla efektu końcowego – mówi gimnazjalista.
Pamiętając słynne zdanie T. Donovana: Problemem fotoamatora jest to, że nie ma on powodów do robienia zdjęć, gratulujemy Kacprowi wytrwałości i prawdziwej pasji, które codziennie dostarczają kolejnych argumentów za uwiecznianiem świata. Jeśli chcecie się przekonać, jak wygląda życie w interpretacji młodego autora, musicie zwiedzić internetową wystawę. Zapraszamy! Wystarczy kliknąć link : ) (krm)

https://kacperwawrzyniak.myportfolio.com
12345678910111213141516

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28, 63 241 63 22
Gmina Stare Miasto
lm.pl - portal regionalny
Powiat koniński

Słownik polsko-angielski
ORE - Lektury i zasoby
ORE - Języki obce – Dla uczniów
ORE - Dla uczniów
Centralna Komisja Egzaminacyjna
OKE Poznań
Kuratorium Oświaty Poznań
MEN
Poradnia psychologiczno-pedagogiczna
Ośrodek Rozwoju Edukacji ORE
ORE - Dla rodziców
ORE - Przydatne linki – Dla rodziców