1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT

17

10-2016

Misja hip-hop
Kto lubi narzekać? Kto lubi mówić, że nie może czegoś zrobić, bo jest za głupi, za młody, za stary? Kto lubi szukać wymówek, żeby szybko się poddać (czasami na samym starcie), powinien obejrzeć ten film. Jak nie pomoże: dwa razy.

Dokument „Operacja Hip-Hop” (reż. Bryn Evans) opowiada o niezwykłych ludziach: tancerzach, którzy na co dzień ćwiczą taniec w stylu hip-hop, a ich celem jest udział w Hiphopowych Mistrzostwach Świata. Dlaczego to takie niezwykłe? Po pierwsze, jest to najbardziej prestiżowa impreza tego typu na świecie, a oni ćwiczą od niedawna; po drugie, turniej jest w Las Vegas, a grupa pochodzi z małej nowozelandzkiej wyspy i wielu nie stać nawet na podróż; po trzecie, ćwiczą od niedawna; po czwarte, nie mają profesjonalnego trenera, ich „szefowa” nigdy sama nie tańczyła hip-hopu, a swoją wiedzę czerpie jedynie z… filmików na YouTubie. To co mają? Dużo. Bardzo dużo… lat. Najmłodszy członek grupy ma ich 66, najstarsza tancerka – 96 i... porusza się na wózku.

Początki nie są łatwe. Zaczynają od nauki figury „duch”, czyli od chodzenia z wyciągniętymi przed siebie rękoma z opuszczonymi dłońmi. Podstawą są systematyczne ćwiczenia w sali gimnastycznej. Billie Jordan (inicjatorka przedsięwzięcia) nie daje nikomu forów. Za bardzo ich szanuje, żeby im odpuścić. Lubi seniorów, uwielbia z nimi pracować i potrafi motywować. Jej największy dar to umiejętność dostrzeżenia w każdym czegoś wartościowego. Z pewnością nikt przy niej nie czuje się jak piąte koło u wozu.

„Operacja Hip-Hop” to film dokumentalny. Wszyscy bohaterowie mają za sobą wiele przeżyć, niektórzy wielkie dramaty, ale nikt nie rozczula się nad sobą, nie chcą być dla nikogo ciężarem. Mimo podeszłego wieku, wielu chorób, czasami trudnej sytuacji materialnej chcą cieszyć się życiem, bo, będąc u jego kresu, wiedzą, że nie ma nic cenniejszego niż sam fakt istnienia.

– Trzeba pokazać, że życie jest po to, żeby żyć – mówią. – Czuję się dobrze w tym wieku, to i inni mogą – uważa pełna optymizmu członkini grupy. – W środku jest się wciąż takim samym, jakim się było, mając 30 lat.

Swoją pasją, miłością do życia i pogodnym usposobieniem zdobywają serca nastoletnich uczestników turnieju. Młodzieży imponuje fakt, iż seniorzy starają się poznać i zrozumieć ich subkulturę. Traktują to jako wyraz szacunku dla młodego pokolenia. Sami z uznaniem patrzą na wyczyny starszych, choć znacznie młodszych stażem, kolegów po fachu.

Czy starsi ludzie czegoś się boją? Oczywiście. Obawiają się o swoje zdrowie, o swoich bliskich, boją się, czy organizatorzy zakwalifikują ich grupę do udziału w mistrzostwach. Lęk jest nieodłączną częścią życia, problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna sterować czyimś życiem. Seniorzy wiedzą o tym, ich działaniem kierują pasja i pozytywne podejście do problemów, nie lęk. Naiwniacy? Nikt, kto oglądał ten film, nie użyłby tego określenia. Wiekowi tancerze (świadomi swoich ułomności) nie spodziewają się cudów, chcą tylko… godnie żyć. Godnie, czyli w zgodzie z samym sobą, ze swoimi marzeniami. Seniorzy nie walczą z upływem czasu, nie obrażają się, że inni są piękni i młodzi, nie licytują, kto ma lepiej, kto gorzej. Każdy z nich sam dociera do własnych granic, przegląda się we własnych lustrach bez porównywania się do innych. Cały czas pozostają sobą. Nie oddają steru, co najwyżej siedzą przy nim na wózku inwalidzkim. I tak osiągają sukces: zachowują godność.

A jak wyglądał występ i jak została przyjęta grupa tancerzy, uznana w 2013 roku za najstarszą formację taneczną na świecie? Zapytajcie uczniów klasy filmowej (IIIb) i ich młodszych koleżanek/kolegów z klasy II a. A najlepiej, jak sami obejrzycie ten niezwykły film.

Dokument „Operacja Hip-Hop” to element cyklu edukacyjnego dla młodzieży aKINO. Projekt przygotowany został przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty w ramach inicjatyw Europejskiej Stolicy Kultury 2016 i uzyskał patronat Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W akcję włączyły się m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Pogranicze oraz TEDx KIDS. (krm)

16

10-2016

Żeby nie być fioletowym
Wbrew pozorom uczenie się nie jest tylko i wyłącznie domeną szkoły. I to nie szkoła – jakby się mogło wydawać – rozlicza nas ostatecznie z efektów edukacyjnych. A kto/co tego dokonuje? Życie. Banalne aż nudne, ale prawdziwe. I o tym próbował przekonać uczniów klasy I s absolwent naszego gimnazjum Jarosław Mielcarek, który pomógł niedawno p. Katarzynie Roszak-Markowskiej w prowadzeniu lekcji języka polskiego.

W tym roku postanowiliśmy częściej organizować na terenie gimnazjum spotkania z absolwentami, rodzicami i… sąsiadami. Po co? Aby uświadomić Wam, droga młodzieży, realną wartość edukacji. Pokazać, że to, czego się uczycie, nie służy przede wszystkim zdobywaniu jak najlepszych stopni. A a już na pewno nie jest naszym zamiarem zaśmiecanie Waszego cennego mózgu stertą nieprzydatnych wiadomości i męczenie Was kształtowaniem zbędnych umiejętności.

- Być może teraz, jak siedzicie na matematyce i patrzycie na cyfry, to zasypiacie z nudów i denerwujecie się, pytając, po co wam to potrzebne – mówił J. Mielcarek podczas spotkania z uczniami klasy sportowej. – Też tak miałem. Często… (śmiech). Ale uwierzcie mi, dzisiaj prowadzę biznes w Anglii, zatrudniam pracowników, chcę się dalej rozwijać i powiem wam, że bez tych umiejętności nic bym nie uzyskał. Szkoła to najlepsze miejsce na to, żebyście ćwiczyli to, co później zadecyduje o waszym życiu, o tym, czy będziecie podróżować, zwiedzać świat, czy będziecie siedzieli w domu przed komputerem, a rodzice będą was utrzymywać ze swoich emerytur. Te same cyfry, które dzisiaj oglądacie na tablicy, mogą zamienić się w pieniądze. Dzisiaj, jak popełnicie błąd, co jest normalne, źle dodacie, pomnożycie, to wam po prostu wyjdzie zły wynik, w najgorszym razie dostaniecie słabszą ocenę. I to jest bajka. W życiu dorosłym, jak przez brak podstawowych umiejętności coś źle zaplanujecie, źle skalkulujecie, stracicie pieniądze. A być może nie tylko pieniądze, możecie stracić znacznie więcej: np. czyjeś zaufanie, szacunek do samego siebie… I odwrotnie, jeśli dobrze przeanalizujecie różne rozwiązania, wybierzecie właściwą strategię i dobrze policzycie, to osiągniecie sukces.

Absolwent w dalszej części spotkania zwrócił uwagę na niezwykle ważne w dalszym życiu umiejętności, takie jak czytanie ze zrozumieniem, analiza i interpretacja oraz kreatywne pisanie. Przyznał, iż żałuje, że nie zawsze się przykładał do polskiego, bo gdyby tak było, więcej by osiągnął.

- Bardzo lubiłem język polski i panią (śmiech), ale nie przykładałem się zbytnio do nauki. Zachowywałem się tak jak… ty teraz – zwrócił się gość do jednego z uczniów. – I wiesz co? Strasznie tego żałuję! Bo to na języku polskim uczysz się przede wszystkim czytania ze zrozumieniem, czytania między wersami. To są chyba najważniejsze umiejętności we współczesnym świecie. Mamy zalew informacji, trzeba je „tylko” zrozumieć i odpowiednio wykorzystać do naszych celów. Jak ty tego nie zrobisz, zrobi to za ciebie konkurencja.

Absolwent opowiadał pierwszakom o pisaniu i redagowaniu umów, o pułapkach, w które wpadają mniej wprawni w sztuce czytania oraz o konsekwencjach, które w szkole skończyłyby się w najgorszym wypadku otrzymaniem niskiej oceny, natomiast w życiu – skutkują czasem utratą wszystkiego, co się do tej pory zdobyło.

- Praktykujcie na lekcjach. Wykorzystujcie te 45 minut na doskonalenie swoich umiejętności. Ja zmarnowałem wiele czasu, dlatego musiałem potem gonić moich lepiej wykształconych kolegów. Oni chodzili do klubów, bawili się – jak jesteś dorosły, masz mnóstwo możliwości (śmiech) – a ja nadrabiałem braki, żeby się nie wstydzić, żeby coś osiągnąć.

Pan Jarosław przekonywał młodzież, żeby była aktywna podczas zajęć, nie wstydziła się wypowiadać swoich poglądów, bo umiejętność prezentacji – zdaniem gościa – bardzo pomaga w biznesie, w życiu towarzyskim i osobistym.

- Powiem wam tak – a wiem, co mówię, bo też się często wstydziłem odzywać na lekcjach, bałem się, że koledzy będą się ze mnie śmiali: Lepiej się zaczerwienić na lekcji, wśród osób, które znacie, niż być fioletowym całe życie. Co się stanie, jak teraz coś wam się nie uda? Ktoś się zaśmieje? OK. Innym razem wy też się uśmiechniecie. Jesteście wśród swoich kolegów, znacie się, to jest komfortowa sytuacja, żeby się uczyć. O wiele gorzej będzie wam szła nauka wypowiadania się wśród osób, od których będzie zależał wasz los. Wtedy jest o wiele, wiele trudniej. Dlatego nie marnujcie czasu. Zobaczycie, czym to w przyszłości zaprocentuje.

*

Dziękujemy panu Jarkowi za pomoc w edukacji gimnazjalistów. Gratulujemy zdolności trenerskich i dotychczasowych sukcesów. Życzymy nieustawania w pracy nad własnym rozwojem, a co za tym idzie, dalszych osiągnięć, które będą „tylko” skutkiem ubocznym ogromnego wysiłku, który Pan cały czas wkłada, żeby świat i siebie uczynić bardziej przyjaznym… życiu. Zapraszamy częściej : ) (krm)

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28
e-mail: staremiasto@op.pl
www.spstaremiasto.pl