1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT

16

01-2017

Warszawa kulturalnie
Wycieczka do Warszawy zawsze cieszy się wśród uczniów dużym zainteresowaniem. W końcu to wyjazd do stolicy! A czy „stolica da się lubić”? Oczywiście. Jeśli program zwiedzania jest wystarczająco ciekawy!

A nasza wyprawa zaczęła się od lekcji teatralnej w Teatrze Polskim im. A. Szyfmana. Przesympatyczny pan Jerzy opowiedział nam historię obiektu i jej pierwszego dyrektora, wspomniał o roli Teatru Polskiego w okresie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Zaprowadził nas za kulisy sceny głównej, a następnie sprowadził pod scenę obrotową, gdzie mogliśmy zobaczyć mechanizm obrotowy i kilka innych rekwizytów, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia.

Sam spektakl to było prawdziwe spotkanie ze sztuką. Obejrzeliśmy „Podróże Guliwera ” J.Switfa, która jest satyrą na ludzką naturę, kpiną z zadufania człowieka w stworzoną przez siebie cywilizację i opowieścią o naszym niedopasowaniu do otaczającego świata."Podróże Guliwera" to prawdziwe wyzwanie dla teatr. Jak zrobić morską burzę na scenie? Jak pokazać w teatrze Liliputy, które gadają z Guliwerem spacerując mu po nosie? Jak przedstawić olbrzymy, wobec których Guliwer jest mały jak najmniejszy palec? Jak sprawić by wielki orzeł porwał Guliwera i wrzucił go do morza? W podróż w fantastyczne i nieznane krainy przeniosły nas pomysły reżysera Jarosława Kiliana, scenografki Julii Skrzyneckiej, mistrzów zdjęć filmowych i animacji: Piotra Niemyjskiego i Andrzeja Jobczyka, efekty przygotowane przez studio Platige Image i muzyka Grzegorza Turnaua. Przewodnikami po morzach i oceanach byli artyści Teatru Polskiego z Maksymilianem Rogackim w roli Guliwera.

I tu również czekała nas niespodzianka - zdjęcie na scenie ze wszystkimi aktorami!!!

Kolejnym punktem programu było Muzeum Historii Żydów Polskich „POLIN”. Muzeum POLIN jest nowoczesną instytucją kultury – muzeum historycznym ukazującym 1000 lat dziejów polskich Żydów. Byliśmy tam, by lepiej poznać przeszłość i współczesną kulturę żydowską, by z polsko-żydowskiej historii wyciągnąć wnioski na przyszłość, by zmierzyć się ze stereotypami i stawić czoła współczesnym zagrożeniom, takim jak ksenofobia i nacjonalistyczne uprzedzenia. Służąc ideom otwartości, tolerancji i prawdy Muzeum Polin przyczynia się do wzajemnego zrozumienia i szacunku wśród Polaków i Żydów. Przede wszystkim była to dla nas wspaniała , żywa lekcja historii.

Do domu wracaliśmy pełni wrażeń i wiadomości. Niektórzy już planują powrót do teatru, inni czują niedosyt wiedzy, ale wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni.
(L. Kamińska)

07

01-2017

Teksty nie są nieme
Felieton daje oddech dziennikarzom, którzy najczęściej muszą trzymać się suchych faktów i sztywnych reguł budowania rzetelnej informacji. Trudno ukarać dziennikarza za tekst felietonowy, bo wyraża osobisty punkt widzenia autora. Nawet jeśli jest bardzo złośliwy, ma do tego prawo. Czy warto namówić gimnazjalistów, żeby się wypowiedzieli we wspomnianej formie? Pytanie retoryczne. Niedawno próbowała swoich sił w tej materii klasa filmowa (IIIb). Dwie osoby odważyły się opublikować swoje refleksje.

Temat był dowolny… Bo jak tu narzucić problem, który będzie kogoś uwierał, męczył, rozsadzał od środka… Trudno napisać felieton na zadany temat. Ania Działak, żyjąca tak samo intensywnie w świecie filmowym jak w realnym (chociaż w różnych okresach ta równowaga z wielu powodów bywa naruszana), poruszyła problem recenzji filmowych. Czytając jej tekst, szybko jednak dochodzimy do wniosku, że chyba nie o samą recenzję tu chodzi. Opinie na temat filmów prowokują do szerszej refleksji. W luźnej formie pomieściła poważny problem. I tyle o felietonie, bo nie ten tekst jest wart przeczytania… Zapraszam do lektury „Legendy o dialogu”.

Ola Grala podzieliła się z kolei przemyśleniami nad sposobem postrzegania młodych ludzi. Jak łatwo się domyślić, będzie to gorzka pigułka do przełknięcia przez starszą część populacji. Ale jak to z pigułkami bywa, są potrzebne, czasami wręcz niezbędne, by „wyzdrowieć”. Jednym słowem, trzeba sobie zaaplikować. Po przeczytaniu felietonów pewnie niejeden czytelnik dostrzeże, że wbrew pozorom oba teksty mają dużo wspólnego ze sobą. Wnioski pozostawiam szanownym odbiorcom. (krm)


Anna Działak, kl. IIIb

Legenda o dialogu

1.Nawyk.
„Jesteś głupi”, „Nie znasz się!”, „Weź, nic nie wiesz!” – pisanie takich komentarzy pod recenzjami chyba weszło nam już w nawyk. Bo jak się tu nie wpieniać, kiedy jakiś ważniak bredzi o tym, że to i tamto do kitu, podczas gdy film, książka czy inny twór ludzkiej wyobraźni nam się spodobały? Może nawet powaliły na kolana… Krytykuje nasz ulubiony film? Kretyn! Chwali kompletne badziewie? Sprzedał się! Myśli, że się zna, a tak naprawdę to my po „maratonie” jednego filmu w miesiącu jesteśmy ekspertami.

2.Pragnienie niemożliwego.
„Jak to źle zagrał? – wrzeszczymy do monitora bądź jednej ze stron czasopisma. - Przecież był świetny. On zawsze dobrze gra. No zobacz, jaki przystojny!” – przekonujemy nieme medium. To my wiemy, co w filmie jest ważne. „Fabuła do kitu? Ale jak to? Przecież kończy się happy endem! Jakby mało mi było realnego świata! Dajże choć podczas oglądania uwierzyć w niemożliwe!”

3. Grzech.
W końcu inni nie mają prawa myśleć inaczej. A wyrażanie swojego zdania? To grzech ciężki i niewybaczalny, choćby sam papież cię spowiadał, rozgrzeszenia nie otrzymasz. Nie zrozumiesz, przegrywasz. Game over.

4. ?
A może czasem warto przyznać komuś rację. Warto pomyśleć: „A co jeśli on ma rację? Wszyscy się z nim zgadzają. Nie będę robił z siebie głupka?”, po czym radośnie krzyknąć: „Zgadzam się w stu procentach!”.

5. Legenda.
Istnieje jednak legenda, że ktoś kiedyś połączył te dwie drogi, a nawet dodał coś jeszcze. Istnieje taka legenda, jednak coraz mniej się w nią wierzy. Prawdopodobnie jest to jedynie sen jakiegoś recenzenta, ale istnieje legenda, że ktoś kiedyś napisał, że zgadza się tylko w połowie, że reszta go nie przekonuje, że cudze zdanie szanuje, jednak ma własne.

5. Trudna sztuka.
Ale to tylko legenda. W końcu czytanie recenzji to bardzo trudna sztuka. Tak trudna, że jeszcze żaden Polak jej nie opanował.


Aleksandra Grala, kl. IIIb

Ulubiony temat babć, czyli
Dzisiejsza i niedzisiejsza młodzież


Ach, ta dzisiejsza młodzież, szkoda słów po prostu. Tu papierosy, tam narkotyki. A ile się o tych dopalaczach teraz mówi?! W kółko w telewizji pokazują, jak nie jeden, to drugi w szpitalu leży od zatrucia tymi świństwami. O wyglądzie to już lepiej nie wspominać. Jakieś porozdzierane spodnie, jakby pies ich pogryzł. Dziewczyny na wpół rozebrane, wymalowane jak prostytutki. W uszach, w nosie, na ustach, wszędzie kolczyki. Łapy w tatuażach. Jak gangsterzy wyglądają. A jakiej muzyki słuchają? Egzorcysta by się chyba niektórym przydał! Rodzicom pyskują, krzyczą, a te przekleństwa…, to Matko Boska! Normalnie zero szacunku. Nic nie robią, uczyć się nie chcą. Słychać tylko, że któryś tam się z kolegą pobił. Jak nasze dzieci chodziły do szkoły, to były ustawione jak zegarki. Nie pyskowały, a jak tylko spróbowały się odezwać, to linijką przez łapy nauczyciel zdzielił i cisza była. Żadnych tam papierosów, narkotyków, alkoholu... Gdzie dziecko w wieku 15 lat na izbie wytrzeźwień leżało?! A teraz to tylko tam ich szukać.

Tak mniej więcej wygląda opowieść babć (i nie tylko) na temat młodzieży. Opinia, która nas bardzo boli…

A może mają rację? Przecież na młodzież szkoda czasu. Nie szanuje otoczenia, rodziny, samych siebie… Podobno nie ma żadnych hamulców. Żałośnie bawi się w dorosłych. Nie ma celów ani marzeń. Młodych nic nie obchodzi. Interesują ich tylko pieniądze. Pozbawieni jakichkolwiek uczuć, nie pomagają, gdy widzą osobę potrzebującą. Uzależnieni od telefonów, gier i innych gadżetów. Nie doceniają starań rodziców. Mają ich za największych wrogów. Obmyśliwają tajne plany, jak wyjść z domu, gdy rodzice nie wyrażają na to zgody. Są wulgarni, łamią wszelkie zasady…

A gdyby młodzież zniknęła?
Gdyby po prostu jej nie było?
Dla kogo żyłaby reszta społeczeństwa?
Po co byłyby szkoły?

Dlaczego tak mało osób znajduje pozytywne cechy u młodzieży? Przecież wystarczy odrobina zainteresowania, żeby zobaczyć, ile dobrego robimy dla świata. Jesteśmy kreatywni, mamy wspaniałe pomysły, marzenia, plany… Wcale nie jesteśmy pozbawieni uczuć. Jesteśmy tak wrażliwi, że czasem, aby nie pokazać słabości, tworzymy sobie model kogoś, kim nie jesteśmy. Gdyby był nam obojętny los potrzebujących, nie powstałby wolontariat... Wielu młodych ludzi osiąga sukcesy w różnych dziedzinach, nie tylko w szkole. Nasze kruche wnętrze wymaga stale jakiejś formy dowartościowania, zrozumienia i pomocy. Czasem potrzebujemy odrobiny zaufania ze strony dorosłych, abyśmy mogli się realizować.

Nie można skreślać młodych ludzi. Mają setki pasji i tysiące niespełnionych marzeń, ustawionych gdzieś w kolejce wyobraźni. Mogą też żyć chwilą, zapewne większa część tak żyje. Mają szansę żałować w przyszłości rzeczy, na które brakło im odwagi, a jednocześnie mogą sprawić, by było ich jak najmniej. Mają odważne plany i pragną je realizować. Jednak często tego nie robią, bo boją się reakcji innych. Boją się braku zrozumienia i dyskryminacji.

Zamiast ciągle krytykować młodych ludzi, można starać się czegoś od nich nauczyć… Można dzięki nim spojrzeć na świat inaczej, oderwać się od rutyny, która niszczy każdą radość. Młodzi rzucają wyzwania, które budują siłę i charakter. Popełniają błędy, które dają cenne lekcje. Wszystkim. Sięgają, gdzie tak zwany rozsądek nie sięga. Ciągle szukają… Ile korzyści mieliby ci, którzy nawiązaliby prawdziwy dialog z młodzieżą. Ile korzyści mają ci, którzy to czynią!

02

01-2017

Gry scenariuszowe
Klasa filmowa oraz paru śmiałków z klasy II a wzięli udział w warsztatach pisarskich dla uczniów gimnazjum i liceum, które poprowadziła Katarzyna Czubińska, liderka Filmoteki Szkolnej. Zajęcia odbyły się w Konińskim Domu Kultury.

- Na początku bardzo miła i zabawna pani starała się nas rozruszać. W tym celu musieliśmy zmienić trochę plan spotkania i… pobawiliśmy się chwilkę – relacjonuje Ania Pydyńska z klasy IIIb. – Po ekspozycji (niczym w scenariuszu filmowym) przeszliśmy do rozwinięcia, czyli do pracy. Poznaliśmy najważniejsze elementy scenariusza, a następnie staraliśmy się je odnaleźć w filmie animowanym. Zadanie wykonywaliśmy w grupach. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że współpracowaliśmy w losowo dobranych zespołach składających się z uczniów z różnych konińskich gimnazjów – dodaje uczestniczka zajęć.

- Dzięki zajęciom poznałam dużo interesujących osób zarażonych tą samą pasją. Wymienialiśmy się doświadczeniami, spostrzeżeniami i wrażeniami. Po części teoretycznej przeszliśmy do tworzenia. Wspólnie wymyśliliśmy historię i na jej podstawie komponowaliśmy scenariusz. To było świetne – mówi Ola Grala.

- Powstały niesamowite historie. Jedne zabawne, a inne nieprawdopodobne. Przy okazji było mnóstwo śmiechu. Po napisaniu planu i wysłuchaniu uwag pani Kasi zabraliśmy się za plan obrazkowy. I to okazało się naszym ostatnim zadaniem. Mam cudne wspomnienia z warsztatów filmowych i liczę, że jeszcze kiedyś weźmiemy udział w czymś takim – dodaje Ania.

Twórczo zaangażowana młodzież chwaliła atmosferę pracy, dzieła, które udało im się stworzyć, ale przede wszystkim samych uczestników warsztatów. Nie zdradzę, kto szczególnie spodobał się Kamilowi z IIIb, bo życie jeszcze mi miłe…

Scenariusz filmowy stanowi bardzo ważne narzędzie pracy ekipy filmowej. Jest podstawą do określenia budżetu filmu, opracowania tzw. kalendarzówki czy opracowania scenografii. Można powiedzieć, że w znacznej części przyczynia się do powodzenia całej produkcji. Jak mawiają znawcy tematu, z dobrego scenariusza można nakręcić zarówno dobry, jak i zły film, ale z marnego scenariusza powstanie tylko zły obraz.

Tym, którzy myślą o karierze scenarzysty, być może przyda się parę inspirujących uwag od Piotra Wereśniaka (reżysera, scenarzysty, autora powieści): „Pisz didaskalia tak, jakbyś pisał do trzylatka. Proste zdania pojedyncze. Niewielki zasób słów. Lakonicznie, oszczędnie, obrazowo. Żadnej literatury, żadnych metafor, żadnych kunsztownych porównań i popisów krasomówczych. […] Piszcie w didaskaliach tylko to, co widać na szmacie. Nic więcej. Piszcie językiem raportów policyjnych: Wstał, wyszedł, wszedł, usiadł, popatrzył…. Cały swój literacki kunszt i wszystkie swoje literackie ambicje poświęćcie dialogom. To w filmie zostanie i będzie na niego pracowało. […] Jeśli nie lubisz samotności — daj sobie spokój. Jeśli nie potrafisz wyłączyć się z życia na parę miesięcy — daj sobie spokój. Jeśli łatwo zrażasz się krytyką — daj sobie spokój. Jeśli chcesz być sławny — zostań piosenkarką” – czytamy w jego słynnej „Alchemii scenariusza filmowego”. Polecamy. (krm)

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28, 63 241 63 22
Gmina Stare Miasto
lm.pl - portal regionalny
Powiat koniński

Słownik polsko-angielski
ORE - Lektury i zasoby
ORE - Języki obce – Dla uczniów
ORE - Dla uczniów
Centralna Komisja Egzaminacyjna
OKE Poznań
Kuratorium Oświaty Poznań
MEN
Poradnia psychologiczno-pedagogiczna
Ośrodek Rozwoju Edukacji ORE
ORE - Dla rodziców
ORE - Przydatne linki – Dla rodziców