1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT

06

04-2018

Do lotu!
Do wykonania fotografii „Do lotu!” przygotowywałem się przez długi czas… Wszystko zaczęło się, gdy na pole uprawne, znajdujące się naprzeciwko mojego domu, zaczęły przylatywać żurawie. To bardzo ciekawe ptaki, w Polsce dość rzadko spotykane. Było to późną zimą, pod koniec lutego. Gdy przechadzały się po polu, były oddalone od mojego ogrodu o około 150 metrów. To za duża odległość, aby zrobić zdjęcie dobrej jakości. Próbowałem, ale musiałem potem mocno kadrować, co kończyło się utratą szczegółów i brakiem ostrości.

Wiedziałem, że muszę podejść bliżej

Wiedziałem, że jeśli chcę uzyskać ciekawe, poprawne technicznie zdjęcie, muszę podejść bliżej. Zacząłem zapamiętywać godziny, w których ptaki najczęściej odwiedzały pole. Po kilku dniach obserwacji doszedłem do wniosku, że są to głównie popołudnia, dość wczesne (między godz. 13.00 a 16.00). Gdy w sobotę rano zauważyłem, że pogoda jest idealna na tego typu sesje, musiałem to wykorzystać. Już miałem w głowie, jak te ujęcia powinny wyglądać. Tego typu plany rzadko się potem przydają, raczej nie ma sesji, podczas której nie spotka nas jakaś niespodzianka zmieniająca całkowicie naszą taktykę, jednak mimo wszystko warto je robić. Dzięki nim nie trzeba potem na miejscu planować wszystkiego „od zera”.

Godzina 15.20. Są!

Czym prędzej wyruszyłem na łowy. Zdjęcia wykonywałem regularnie raz na kilka metrów marszu, aby nie wrócić z pustą kartą pamięci w sytuacji, w której ptaki zdecydowałyby się jednak zmienić miejsce pobytu przed wykonaniem właściwych ujęć, czyli tych z najmniejszej odległości. Po kilku minutach dotarłem na miejsce. Wiedziałem, że bliżej nie mogę już podejść, aby nie przestraszyć żurawi. Zacząłem ustawiać aparat. Rzadko mam takie okazje do zrobienia dobrych zdjęć, więc dołożyłem starań, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Podejrzewałem, że uda mi się uchwycić dynamiczną scenę, więc ustawiłem możliwie jak najkrótszy czas naświetlania. Im krócej naświetlamy ujęcie, tym mniej jest na nim drgań i poruszeń. W tym przypadku stwierdziłem, że rozsądną decyzją będzie 1/400 sekundy. W połączeniu z dość jasnym teleobiektywem dało mi to możliwość fotografowania przy najniższej możliwej czułości matrycy. Gwarantuje to, że obraz będzie wolny od szumów i tzw. efektu ziarna. Do tego oczywiście ciągły autofocus – w innym wypadku tylko pierwsze zdjęcie w serii byłoby ostre, potem aparat nie ustawiałby już odpowiedniej ostrości. Dla gwarancji stabilnych ujęć włączyłem jeszcze najmocniejszy tryb stabilizacji w obiektywie.

Najtrudniejszy moment

Wszystko było gotowe, techniczna strona pod kontrolą... Teraz trzeba było tylko zaczekać na odpowiedni moment i szybko zareagować, gdy nadejdzie OBIEKT. To najtrudniejszy element fotografii przyrodniczej, momenty te trwają naprawdę bardzo krótko, czasem wystarczy ziewnąć czy mrugnąć, aby TO przegapić.

Po zaledwie kilku sekundach oczekiwania (skrajnie rzadkie zjawisko J) stałem się świadkiem startu do lotu dwóch żurawi. Wycelowałem w ich kierunku aparatem, przyłożyłem oko do wizjera, wykadrowałem całość tak, aby ptaki znajdowały się w centralnej części kadru, po czym wcisnąłem spust migawki i wykonałem serię zdjęć. Nie była ona zbyt długa, liczyła tylko 4 ujęcia, z czego 3 były udane, a 1 nadawało się do usunięcia (to również bardzo rzadka sytuacja, zazwyczaj jest odwrotnie!). Byłem naprawdę zadowolony! Rzadko udaje mi się zrobić zdjęcia z tak małej odległości. Nieśmiało podejrzewałem, że jedno z nich będzie wyjątkowo dobre…

Chwila prawdy

Po powrocie do domu od razu zaimportowałem wszystkie zdjęcia do programu, którego używam do magazynowania, selekcjonowania i obróbki zdjęć. Gdy mogłem już przystąpić do selekcji, od razu przewinąłem listę do miejsca, w którym była seria startu do lotu. TAK!!! UDAŁO SIĘ!!! Trzy ujęcia okazały się w pełni ostre, stabilne, a do tego jeszcze udało się je uchwycić OBIEKT na bardzo ciekawym tle, które nadaje klimatu całej scenerii.

I co najważniejsze, spełniło się moje przeczucie: jedno zdjęcie wyszło w y j ą t k o w o dobrze. Naprawdę rzadko trafiają mi się kadry przedstawiające szybką akcję. Może raz na kilka miesięcy.

Obrabiać czy nie obrabiać?

Zacząłem się zastanawiać, jak by tu obrobić to ujęcie i czy w ogóle obrabiać? Było idealnie naświetlone, naprawdę rzadko zdarza mi się „wyjąć” prosto z aparatu tak dobre zdjęcie. Postanowiłem więc, że ograniczę się do drobnych poprawek technicznych (jasność, ostrość, szumy) i dodam lekkie winietowanie. To właśnie nad tego typu kadrami pracuję w edytorach miesiącami, aby wyglądały jak najlepiej, więc podejrzewam, że to, czym podzieliłem się dzisiaj z internautami w galerii internetowej prawdopodobnie nie jest wersją ostateczną : )

Fotografia przyrodnicza

to naprawdę bardzo ciekawe zajęcie. Polecam ją każdemu, kto chce zajmować się nowoczesną formą sztuki. Uwieczniając naturę, nie musimy sami tworzyć fotografowanego świata, a to otwiera drzwi do pracy twórczej nawet osobom o niedużych zdolnościach manualnych. Wystarczą „dobre oko”, cierpliwość, trochę podstawowej wiedzy o zwierzętach i aparat.

Zdjęcie „Do Lotu!” można zobaczyć w mojej internetowej galerii w zakładce „Ptaki”:
https://kacperwawrzyniak.myportfolio.com./.

Kacper Wawrzyniak (kl. III a)

05

04-2018

Przygoda z radiem
Filip i Igor (kl. III a) zostali poddani kolejnej próbie. Tym razem była to próba radia. Zwycięzcy „Konkursu na komentarz” zostali zaproszeni do udziału w programie porannym do Radia RMF MAXXX Konin. Wydawałoby się, że wizyta w studiu nie będzie niczym szczególnie stresującym dla nagrodzonych komentatorów, ale… rzeczywistość lubi zaskakiwać.

Członkowie koła filmowego zostali wrzuceni przez dziennikarkę na głęboką wodę. Beata Pieczyńska - nie uwzględniając dnia tygodnia (poniedziałek), godziny (8.30), braku doświadczenia przed mikrofonem radiowym – od razu przystąpiła do rzeczy. Najpierw chłopaki mieli skomentować to, co dzieje się w studiu, po czym pani redaktor podniosła poprzeczkę i bez żadnego ostrzeżenia rzuciła kolejne wyzwanie, prosząc o zrelacjonowanie wyimaginowanego skoku narciarskiego. Teoretycznie challenge do wykonania, ale trzeba usiąść przed mikrofonem radiowym, popatrzeć na te migające wskaźniki/wykresy, uświadomić, że słucha nas nie tylko rodzina, żeby poczuć, jak to jest :) Szczękościsk, brak powietrza tam, gdzie zwykle jest, to wystarczające powody, by stracić grunt pod nogami. Ale nie chłopaki!

Miło było patrzeć i słuchać, jak komentatorzy z sekundy na sekundę rosną w siłę. Gratulujemy odwagi, opanowania i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Niewielu dorosłych wytrwałoby w tych okolicznościach do końca. Jeśli chcecie się przekonać, jak im poszło, kliknijcie w link. (krm)

Nagranie „Magazynu” Radia RMF MAXXX Konin, wyemitowanego na antenie 23 marca 2018 r. Program prowadziła Beata Pieczyńska.

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28
e-mail: staremiasto@op.pl
www.spstaremiasto.pl