1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT

29

10-2017

Mistrzowie ożywiania
Nie ukrywam, że była to moja pierwsza akcja z grupą filmową realizującą program „Nasza bajka – młodzi animatorzy w akcji”. Nie wiedziałem zupełnie, czego się spodziewać. Jednak na szczęście okazało się, że animacja to też po części… moja bajka. Pewnie dlatego, że produkcje, które oglądaliśmy w „Oskardzie”, to polska, jeśli nie światowa, czołówka tego typu twórczości.

Ale po kolei… Zostaliśmy powitani w kinie przez Krzysztofa Brzozowskiego, reżysera i animatora wielu słynnych dzieł, w tym kultowych „Przygód Misia Uszatka”. Twórca w dość obrazowy sposób streścił proces tworzenia animacji lalkowej. Podzielił się z nami wieloma ciekawostkami. Nigdy nie podejrzewałbym na przykład, że w filmie „grają” lalki zbliżone rozmiarem do sylwetki dorosłego człowieka! Teraz rozumiem, ile czasu i wysiłku wymaga stworzenie tego typu produkcji.

Po wystąpieniu gościa rozpoczęły się projekcje czterech animacji. Były to: „Ichthys” (reż. Marek Skrobecki), „Maska” (reż. Bracia Quay), „Danny Boy” (reż. Marek Skrobecki) oraz „On/Off” (reż. Piotr Ludwik). Moim zdaniem każda pozycja miała iście surrealistyczny charakter. Filmy przedstawiały świat w dość niecodzienny, wręcz dziwaczny sposób. Byliśmy świadkami niezwykłych historii opowiedzianych z wykorzystaniem lalek. Moi faworyci to „Ichthys” i „Danny Boy”. Bardzo zabawne, chociaż nie ukrywam, iż odwołujące się do specyficznego poczucia humoru. Miałem wrażenie, że spora część akcji była zupełnie wyjęta z kontekstu, co jednocześnie bawiło, jak i zmuszało do uzupełnienia niektórych „luk” siłą naszej wyobraźni.

– Mnie najbardziej spodobał się „Danny Boy”, film o takim obleśniaku. Facet w białym podkoszulku cały czas siedział przed telewizorem z piwem w dłoni. Potem okazało się, że takich jak on były dziesiątki tysięcy w fikcyjnym(?) świecie – opowiadał z przejęciem Bruno Bredow. – Myślę, że obraz ma na celu uświadomić widzowi, że w cywilizowanym świece coraz więcej osób zamyka się w technologii albo inaczej: technologia zamyka nas, owija wszystkich wokół palca, czyniąc z ludzi takie sflaczałe, bezwolne istoty. To straszne, ale taka jest prawda – dodał Bruno.

Na zakończenie chciałem jeszcze wspomnieć o animacji, która moim zdaniem zasługuje na miano mistrzyni w dziedzinie wielości możliwych interpretacji, czyli o „Masce”. Niedługa produkcja, zrealizowana na podstawie opowiadania Stanisława Lema, tak mi namieszała w głowie, że do tej pory nie mogę się intelektualnie pozbierać. Ale chyba nie tylko mnie zostawiła z tysiącami rożnych teorii na swój temat… Kto ciekawy fabuły, niech sięgnie na początek po dzieło Lema. Powiem tylko, że akcja rozgrywa się w rzeczywistości stanowiącej połączenie kultury feudalnej z… zaawansowaną technologią. Niemożliwe? Możliwe i straszne. Istny horror!

Wojciech Intrys (kl. III a)
Red. Katarzyna Roszak-Markowska

25

10-2017

Youtuber i surrealista
Kto zna Igora Szymoniaka? Wszyscy? Niektórzy? Nikt go nie zna. On jeszcze sam siebie nie zna. Zaczynał jako skromny uczeń, potem poszedł w youtubowanie, kręcenie filmów, a skończył… Marnie? Nie jest źle. Teraz pisze teksty. Nuda? Surrealistyczne.

Z surrealizmem jest jak z teorią względności Einsteina, wszyscy coś o TYM słyszeli, ale prawie nikt nic z TEGO nie rozumie. Na szczęście niektórzy chociaż próbują. I tak się sta(wa)ło pewnego dnia w klasie III a. Była jesień, były łzy… To nie ta piosenka. (A swoją drogą, kto jej nie zna, musi nadrobić zaległości i obejrzeć film „Rejs”. Tylko ostrzegam, że po nim już nic nie jest takie samo). Była jesień, były łzy – na szczęście spowodowane śmiechem. Było zdziwienie. „A to dziwne jakieś takie”, a to „siakie i owakie” – jak to na lekcji młodzież sobie lubi "podemotywować" ciągle naiwną, choć przed ową naiwnością bardzo się wzbraniającą, nauczycielkę. Skoro i tak już dygresja przerosła wątek główny, dodam, że innych (nauczycielek) nie ma. To znaczy są. Byłe nauczycielki. Czyli jednak ich nie ma, chyba że w innym wymiarze. I tu fizyka kwantowa się kłania, ale może sobie co najwyżej pomachać do uśmiechniętych i zawziętych pysiaczków (Których twarzy widujecie więcej na co dzień w kraju nad Wisłą?), bo zawracamy kijem Wisłę i wchodzimy na właściwe tory.

Igor Szymoniak, jak nie ma nic do roboty, jest uczniem klasy III a. Tej, co to z surrealizmem brała się bary i zapis automatyczny praktykowała. Wszelaki inny zapis też. W końcu to nadrealistyczne być miało. I niektórym wyszło. Pewnie wszystkim, ale nie wszyscy mają takie surrealistyczne podejście do siebie, żeby owoce niczym nieskrępowanej wyobraźni swej w wirtualu upubliczniać. Ale Igor… Igor tak! Zgodził się i tym sposobem możecie Państwo poznać próbkę możliwości pisarskich Technixa. Zapraszamy do zakładki TWÓRCZOŚĆ UCZNIÓW, gdzie drzemie sobie słodko niczym niemowlę w kołysce tekst Waszego kolegi. Obudźcie go : ) (surr-krm-listka)

Fot. Igor Szymoniak

24

10-2017

Konkurs „Matematyka w obiektywie”
Wszystkich uczniów pasjonujących się fotografią i matematyką zapraszamy do udziału w Międzynarodowym Konkursie Fotograficznym „Matematyka w obiektywie”, który jest częścią międzynarodowego projektu naukowo-dydaktycznego MATHEMATICS IN FOCUS.
Organizatorem przedsięwzięcia jest Wydział Matematyczno-Fizyczny Uniwersytetu Szczecińskiego.


Cele konkursu: budowanie wspólnej płaszczyzny pomiędzy matematyką a sztuką fotografii, wspomaganie edukacji matematycznej, myślenia matematycznego, popularyzowanie wiedzy i kultury matematycznej.

Tematyka: matematyka w sztuce, zjawiskach przyrodniczych i fizycznych.

Termin zgłaszania: 15.11.2017

Konkurs jest bezpłatny i powszechny.

Uczestnicy: Aby wziąć udział w konkursie, trzeba się zgłosić na www.mwo.usz.edu.pl, podać swoje konto e-mailowe, poczekać na link aktywacyjny. Następnie należy wypełnić zgłoszenie
http://matematykawobiektywie.eu/

Uczestnicy wysyłają zdjęcia (max 6 szt.), którym przypisują nazwy związane z matematyką. Idea konkursu opiera się na połączeniu obrazu z autorską informacją o niej.

Ambasadorowie: osoby, które pomagają innym w zakładaniu kont, logowaniu, wykonaniu, podpisywaniu i opisywaniu zdjęć, propagują idee Matematyki w obiektywie. Mogą to być osoby dorosłe (rodzice, nauczyciele, wychowawcy) oraz np. uczniowie, którzy innym pomagają w rejestracji lub przygotowaniu zdjęć i zarejestrują się w systemie zgłoszeniowym. Uczestnicy w panelu zgłoszeniowym wybierają nazwisko swojego ambasadora.

Uwaga!

Przy obróbce zdjęć konkursowych dopuszcza się zastosowanie korekty tonacji, kontrastu, konwersje do czerni-bieli, kadrowanie oraz drobny retusz.

Do "Matematyki w obiektywie" można zgłaszać wyłącznie te prace, które nie były nigdzie publikowane ani nie brały udziału w żadnym konkursie.

Nagrody: nominacje do wystaw, kalendarza, książek, oryginalne dyplomy.

Nagrody główne: laptopy Apple Mac Book ufundowane przez NASK.

Pozostałe nagrody: tablety, czytniki e-booków, plecaki, książki, gadżety.

Nagroda specjalna Prezesa Polskiego Towarzystwa Matematycznego: za zdjęcie z najciekawszym opisem matematycznym.

Regulamin konkursu: http://mwo.usz.edu.pl/regulamin-pl/


Ulotka: Matematyka w obiektywie-ulotka 2017

Prezentacja (informacje o konkursie): Matematyka w obiektywie-prezentacja 2017

Galeria (zdjęcia z poprzednich edycji konkursu): http://mwo.usz.edu.pl/galerie/

(wd)

23

10-2017

Piotruś i/czy Wilk?
Jeśli do tej pory ktoś myślał, że filmy animowane to rodzaj twórczości adresowany specjalnie dla dzieci, to z pewnością po ostatnim pokazie w „Oskardzie” skorygował swój pogląd. Przynajmniej połowa animacji przeznaczona jest dla starszego widza. Szczęśliwie się złożyło, iż niektóre z nich miała okazję obejrzeć grupa nastolatków z koła filmowego.

„Piotruś i Wilk” (reż. S. Templeton), „Miasto płynie” (reż. B. Bruszewska) oraz „Świteź” (reż. K. Polak) są świetnymi dowodami na to, jak ważne i trudne tematy podejmują twórcy animacji. Wspomniane tytuły pokazują też bogactwo środków wyrazu, będących do dyspozycji artystów zajmujących się tą dziedziną twórczości. Dobrze się stało, że młodzi odbiorcy mieli szansę przyjrzeć się elementom planu i dotknąć niektórych cennych eksponatów pochodzących z Muzeum Animacji Se-ma-for. Trudno bowiem w pełni docenić animacje, jeśli się nie ma podstawowej wiedzy na temat okoliczności ich powstawania. Gdy posłucha się opowieści lalkarza, któremu praca nad samą konstrukcją stopy lalki zajmuje cały dzień, zdecydowanie inaczej ogląda się te – przecież najczęściej niezbyt długie – produkcje…

„Piotruś i Wilk” trwa zaledwie 32 minuty. Animacja powstała w studiu filmowym Se-ma-for w Łodzi. Zdjęcia były realizowane 5 miesięcy, a przy dekoracji, przez niemal pół roku, pracowało stu plastyków i scenografów. Po opowieści lalkarza nie dziwi nic… Natomiast po obejrzeniu obrazu informacja, iż w 2008 roku otrzymał Oscara, wydaje się po prostu czymś naturalnym.

Można odnieść wrażenie, że w adaptacji bajki symfonicznej Prokofiewa Suzie Templeton – scenarzystka i reżyserka filmu – postanowiła nie owijać w bawełnę i powiedzieć jasno, że mroczne siły i okrucieństwo nie są czymś abstrakcyjnym i nie pochodzą zza jakichś gór i rzek. One mogą również drzemać w nas samych. W ten sposób chce chyba pokazać, że za kształt świata odpowiada każdy z osobna. Nie jacyś dalecy ONI czy bliżej nieokreślone COŚ. Jeśli chcemy żyć w przyjaznym otoczeniu, w którym nie rządzi prawo dżungli, sami nie powinniśmy ulegać pokusie odwetu. Czy to jest trudne? Pewnie że nie, zwłaszcza dla osób pokojowo nastawionych do innych. A teraz mały teścik: Co byś zrobił/zrobiła w sytuacji, gdyby ktoś zabił twojego najlepszego przyjaciela, a ty miałbyś/miałabyś wpływ na dalszy los oprawcy? Czy zwyciężyłaby w tobie idea sprawiedliwości, często mylona z ideą zemsty, czy stać by cię było na współczucie dla kata i wybaczenie?

Przejdźmy wreszcie do historii pochodzącej z nagrodzonej Oscarem animacji. Piotruś mieszka z Dziadkiem w chatce na skraju lasu. Chłopiec jest samotny, gdyż Dziadek, chcąc chronić wnuka przed groźnym światem, izoluje go. Piotruś ma jedynie Kaczuszkę i Ptaka o zranionym skrzydle. Pewnego razu na oczach bezradnego chłopca Wilk zjada przyjaciółkę. Dziecko targane złością i rozpaczą pragnie uwięzić bezwzględnego drapieżnika. W końcu udaje mu się schwytać zwierzę i postanawiają wspólnie z Dziadkiem sprzedać je właścicielowi cyrku. Kiedy Piotruś widzi, że Dziadek chce jednak dobić targu z rzeźnikiem – nie dogadał się bowiem z cyrkowcem – decyduje się uwolnić Wilka. Otwiera klatkę, a zwierzę czmycha do lasu.

Czy nadal ktoś myśli o sobie, że nie ma wpływu na to, w jakim świecie żyjemy? Bo w tym kontekście odpowiedź na pytanie, czy jeszcze ktoś uważa, że filmy animowane to produkcje dla dzieci, wydaje się mało istotna.

Pokaz filmów, połączony ze spotkaniem z twórcami animacji, odbył się w ramach projektu „Nasza bajka – młodzi animatorzy w akcji”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.(krm)

17

10-2017

Matematyka w rytmie muzyki i nie tylko …
W jaki sposób obliczanie największego wspólnego dzielnika dwóch ustalonych liczb naturalnych związane jest rytmem występującym w wielu kompozycjach ludowych? Czy szachy mogą być grą nieskończoną?

Na te pytania, uczniowie klasy VII A oraz klas gimnazjalnych, uzyskali wyczerpujące odpowiedzi 17 października 2017 roku w Auli Nova Akademii Muzycznej im. I. Paderewskiego w Poznaniu w czasie wykładu popularnonaukowego ,,Matematyka w rytmie muzyki”, który był elementem cyklu „Matematyka w muzyce i muzyka w matematyce” realizowanego w ramach projektu „Potęga matematyki”, a jego celem było ukazanie związków i podobieństw pomiędzy tymi odległymi − na pozór − dziedzinami.

Spotkanie z matematyką i muzyką, które było efektem współpracy Poznańskiej Fundacji Matematycznej, Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Akademii Muzycznej w Poznaniu, pracownicy naukowi obu uczelni (prof. UAM dr hab. Maciej Kandulski (UAM), dr hab. Monika Kędziora (AM), dr hab. Piotr Niewiedział (AM), dr Maciej Grześkowiak (UAM), mgr Piotr Sołkowicz (AM)) poświęcili pewnym szczególnym ciągom liczb naturalnych, które można odnaleźć w rytmie wielu dzieł stworzonych przez współczesnych kompozytorów.

Nagranie z wykładu:
Matematyka w rytmie muzyki

Tego samego dnia młodzież naszej szkoły miała okazję uczestniczyć w wykładzie dr Bartłomiej Bzdęgi „Nieprawdopodobne prawdopodobieństwo” z cyklu „Po indeks z Pitagorasem” realizowanym na Wydziale Matematyki i Informatyki UAM w Poznaniu również w ramach projektu „Potęga matematyki”. W czasie interesującego wykładu z wykorzystaniem przykładów zaczerpniętych z życia codziennego oraz współczesnych teleturniejów, uczniowie poznali model matematyczny zdarzenia losowego, który pozwolił im zrozumieć rachunek prawdopodobieństwa.

Nagranie z wykładu: Nieprawdopodobne prawdopodobieństwo

W tym dniu zadawania pytań, uczniowie poznali również odpowiedź na pytanie: Jak działała maszyna szyfrująca Enigma, której twórcą był niemiecki inżynier Arthur Scherbius, a pogromcą polski matematyk i kryptolog - Marian Rajewski?

W czasie zwiedzania interaktywnej wystawy „Pogromcy Enigmy”, mieszczącej się w „szyfrokontenerze” stojącym przed Zamkiem Cesarskim w Poznaniu, poświęconej tym, którzy podjęli skuteczną próbę ataku na szyfr – jak wówczas uważano – niemożliwy do złamania, uczniowie poznali działanie maszyny gwarantującej szybkość, bezbłędność i bezpieczeństwo procesu szyfrowania depesz. Przeszli również krótki kurs szyfrowania prowadzony przez pracowników naukowych Collegium Historicum, a następnie młodzi adepci kryptologii wcielili się w szyfrantów i łamaczy szyfrów w czasie gry w terenie „Łamacze szyfrów”. (wd)

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28, 63 241 63 22
Gmina Stare Miasto
lm.pl - portal regionalny
Powiat koniński

Słownik polsko-angielski
ORE - Lektury i zasoby
ORE - Języki obce – Dla uczniów
ORE - Dla uczniów
Centralna Komisja Egzaminacyjna
OKE Poznań
Kuratorium Oświaty Poznań
MEN
Poradnia psychologiczno-pedagogiczna
Ośrodek Rozwoju Edukacji ORE
ORE - Dla rodziców
ORE - Przydatne linki – Dla rodziców