***

Człowiek nie wylewa od razu morza łez. Czasami w ogóle nie płacze. Długo. Tylko nosi w sobie ciężar. Aż pojawia się pierwsza łza (Spływa po policzku jedna za drugą). W takim momencie spotykamy się z bohaterką wiersza „Łza” Marysi Kurzyńskiej (IIB). Postać mówiąca pozwala nam obserwować i przeżywać razem z nią trudny czas. Jesteśmy i rozumiemy, że w życiu nie zawsze jest dobrze. Wiemy też, że smutek zazwyczaj przychodzi powoli i siada sobie po cichu w nas, opierając się o przygarbione ciało… Dorasta i odchodzi, raczej w niespiesznym tempie. My zostajemy. Już nigdy „tacy sami”. Wiemy, że smutek wróci. Pod inną postacią. Czy możemy go nie wpuścić? Nikt nie ma takiej mocy, ale można mu pomóc odejść. Tyle możemy. Tylko? Aż. Pozwolić płynąc, płynąc, płynąć, jakby powiedział mistrz Mickiewicz. Najgorsze, co jesteśmy w stanie sobie zafundować, to żywić go, pozwolić, by zaczął kierować naszym życiem. Mam nadzieję, że bohaterka tylko zanurzyła się w „oceanie łez”, że za chwilę wynurzy się na powierzchnię i – jakkolwiek banalnie to zabrzmi –zaczerpnie powietrza. Człowiek nie umie oddychać pod wodą.

Gratulujemy Marysi odwagi, umiejętności metaforyzowania rzeczywistości i czekamy na kolejne wiersze. (krm)

Łza


Spływa po policzku jedna za drugą.
Tak delikatnie, tak wolno.
Niemalże niewidoczna,
niezauważalna dla nikogo.
Płynie dalej, głębiej.
Zamykam oczy i tonę w oceanie łez.

Autorka: Marysia Kurzyńska

Skip to content